Aktualności
  • English (UK)
  • pl-PL
Na jutro, tzn. na 28 grudnia 2018r. zapowiedziane są jednoczesne posiedzenia Sejmu i Senatu w jednej tylko sprawie - ekspresowego przegłosowania zgłoszonego do Laski Marszałkowskiej, zaledwie w dniu 21 grudnia, rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz innych ustaw. Chodzi o wybrnięcie Polski z sytuacji w jakiej znalazł się rząd i politycy, ale przede wszystkim konsumenci energii w wyniku realizacji określonej polityki energetycznej.

Rząd w projekcie ustawy nie przedstawił żadnego wiarygodnego scenariusza wzrostu kosztów energii (nie wspominając o cenach) w poszczególnych grupach taryfowych (grupach odbiorców) przy braku ustawy i nie zbilansowali ich z wielkością środków (3,7 mld zł) rezerwowanych w projekcie ustawy na 2019 rok. Dlatego propozycja na przyszły rok wygląda jak próba rozdawnictwa obniżki opłaty przejściowej połączonej z presją energetyki na system podatkowy bez wskazania wiarygodnego i trwałego źródła pokrycia uszczupleń podatkowych. Jeszcze większym (z uwagi na skalę kosztów) problemem propozycji legislacyjnej jest to, że OSR określa skutki tylko na jeden rok (2019), gdy w przypadku kosztotwórczego rynku mocy rząd nie wahał się pokazać skutków przyjemnej na dekadę do przodu. IEO ostrzega, że spirala wzrostu kosztów energii w Polsce będzie się nasilać aż do 2030 roku, każda kolejna aktualizacja prognozy długoterminowej musi uwzględniać dodatkowe przesłanki potwierdzające powyższy wniosek. Tymczasem propozycja legislacyjna rządu prowadzi do wniosku, że w 2020 roku 3,5 mld zł znowu zostanie doliczone Polakom i gospodarce do rachunków za energię elektryczną. Jest to o tyle oczywiste, że domniemane finansowanie i formy zrekompensowania wzrostu cen energii odbiorcom mają charakter wygasający (pula darmowych pozwoleń na emisję) lub zostaną zastąpione znacznie kosztowniejszymi instrumentami (opłata mocowa pojawi się na rachunkach w 2020 roku ze zdwojoną mocą w stosunku do opłaty przejściowej). Niebezpieczne są też uszczuplenia budżetowe w okresie niemożliwej do uniknięcia orgii przedwyborczej ‘2019 oraz dalsze przerzucanie skutku wzrostu kosztów energii na firmy (podkopującej ich konkurencyjność).

Ponad połowa rekompensat wzrostu cen energii zostać ma „sfinansowana” z budżetu państwa, czyli zostaną wliczone albo w ciężar podatków, zbieranych od obywateli i firm albo zostaną zaliczone w ciężar ograniczenia innych wydatków z budżetu (np. podwyżek pensji w sferze budżetowej, wydatków na służbę zdrowia, obronność, policję itp.) lub odsunięcia ich w czasie do zakończenia wypłat rekompensat, lub poprzez zwiększenie wysokości długu publicznego (co jest jedynie zamieceniem problemu pod dywan i przerzuceniem na następne pokolenia). Energetyka państwowa opanowała niemal do perfekcji zdolność obciążenia kosztami swojej nieefektywności odbiorców energii i podatników, ale polityką inwestycyjną zaczyna coraz mocniej uderzać w swoich inwestorów (akcjonariusze będą dalej tracić). Wystarczyłoby wcześniej (co najmniej przez ostatnią dekadę) mądrzej inwestować. Dlatego obecnie już bez zwłoki należy przerzucić jeszcze bardziej groźne dla konsumentów energii i podatników koncepcje inwestowania planowane na kolejną dekadę, a nawet dekady (projekt PEP’2040). Proponowana inicjatywa legislacyjna bez równoczesnej radykalnej zmiany polityki energetycznej pogłębi tylko bardzo szybko problemy firm i obywateli, którym ma pomóc.

Utworzenie branżowego Ministerstwa Energii w strukturze rządu, z kompetencjami nadzoru nad spółkami skarbu państwa, budziło wątpliwości, ale ostatnie trzy lata pokazały niezbicie, że decyzja ta z pewnością nie służy konsumentom energii, niestety. Poza konsumentami i podatnikami wypada współczuć całemu Rządowi (problem wyborczy), Parlamentowi (jakość projektów regulacji „na ostatnią chwilę”) i Prezydentowi, który właśnie pytany o możliwość podpisania ustawy nawet w Sylwestra zadeklarował, że jeżeli będzie pomagała ludziom i że nie będzie się im żyło gorzej, to jest gotów podpisać takie ustawy w każdej chwili.

Ustawa w obecnej wersji tylko uśpi czujność i aktywność konsumentów energii. Projekt nie daje wędki i uniemożliwi obywatelom i firmom podejmowanie inicjatyw na rzecz inwestowania w efektywność energetyczną, prosumpcję i autoprodukcją energii, większe firmy odciągnie od szukania np. korzystniejszych kontraktów PPA lub nawet na import energii i w ten sposób znaczącej grupie odbiorców energii utrudni ucieczkę przed skutkami monopolizacji i kosztotwórczej polityki energetycznej ugruntowanej w latach minionych. Oferta wsparcia odbiorców energii jest niewiarygodna, diagnoza problemu zbyt wąska, a proponowane sposoby jego rozwiązania są nieoptymalne, żeby nie rzec ułomne. Aby propozycja rządowa skutecznie odpowiadała na (w obecnej sytuacji naturalne) obawy społeczne, wymaga szerszego podejścia i dodatkowych analiz, optymalizacji oraz skorelowanego z nią planu równoległych działań towarzyszących, w szczególności:
  • Część z pokaźnych środków na 2019 rok, po weryfikacji skali potrzeb i możliwości w dłuższym okresie, powinna symulować szybkie (małe) inwestycje po stronie odbiorców
  • Wsparcie dla grup społecznych, o których mówi Prezydent, a które zapewne nie mają możliwości inwestowania, powinno być wyższe i zabezpieczać przed nieuchronnymi dalszymi podwyżkami w dłuższym okresie, ale przede wszystkim powinno być znacznie bardziej precyzyjnie zaadresowane, niż zaproponował to rząd
  • Należy wstrzymać aukcje rynku mocy w 2019 roku i kolejnych, aby pohamować wzrost opłaty mocowej na rachunkach za prąd
  • Należy z determinacją (przyjęcie celów ilościowych) zwiększyć konkurencję na rynku m.in. poprzez ułatwienia dla autoproducentów (zwłaszcza małych firm, najbardziej dotkniętych i w propozycji rządu ciągle najbardziej dyskryminowanych) i promocję prosumentów mechanizmami rynku energii, przy jednoczesnym wyeliminowaniu ryzyka tworzenia taryf abonamentowych poprzez wprowadzanie do rachunków opłat stałych takich jak opłata przejściowa (którą należy raz jak najszybciej całkowicie wyeliminować z rachunków (jako źródło manipulowania i generowania nadmiernych kosztów)
  • Sejm w formie uchwały ma prawo domagać się od rządu niezależnej ekspertyzy dotyczącej pogłębionej diagnozy kosztów w energetyce, przeglądu zagrożeń dla odbiorców energii oraz propozycji reformy taryf na energię (w tym wprowadzenia taryf dynamicznych oraz strefowych).
  • Konieczne jest zainicjowanie zobiektywizowanej i odpolitycznionej dyskusji o sprawiedliwych społecznie sposobach wyjścia ze spirali podwyżek oraz uzgodnienie korytarza stopniowej ścieżki ich wzrostu w okresie co najmniej dekady (perspektywa inwestora). Wobec zagmatwania prawa i braku przejrzystej polityki wobec odbiorców energii powinna się ona toczyć (np. w formie ciągłego monitorowania sytuacji odbiorców) w środowisku niezależnym od wytwórców energii, np. pod auspicjami Prezydenta RP.


Więcej na:
Pin It
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA Akceptuje regulamin