Aktualności
  • English (UK)
  • pl-PL

W raporcie „Rynek fotowoltaiki w Polsce 2018” znajdziemy tezę, że napędem rozwoju fotowoltaiki stają się ceny energii, a nie regulacje. Na ile rozwój sektora fotowoltaicznego może już teraz bazować na tym czynniku?

– Są dwa czynniki decydujące o korzyściach z tego modelu. Pierwszy to prognoza składnika zmiennego w cenie za energię, który zależy od zużytej kilowatogodziny, a nie od stałych opłat, niezwiązanych ze zużyciem.

Firmy - autoproducenci energii przede wszystkim muszą znać te wszystkie składniki, aby tworzyć jakąkolwiek prognozę na 15 lat. Polska jest jednym z niewielu krajów, w którym oficjalnie nie ma takiej prognozy. Prosumenci nie są energetykami, a koncerny energetyczne tak skomplikowały prawo, że oni go nie rozumieją, w efekcie biorąc za punkt odniesienia ceny, które dzisiaj płacą. W innych krajach podawane są takie prognozy, u nas nikt nie powie, że cena będzie rosła, a bez takiej prognozy nie ma możliwości podjęcia decyzji o inwestycji. Przy bieżących cenach inwestycja ledwie się domyka i prosumentom będzie się opłacało dopiero, gdy popatrzą realnie na podstawy kształtowania kosztów – zakładając, że nikomu z ustalających zasady taryfowania nie przyjdzie do głowy, żeby wszystkie koszty stały się abonamentem. Wtedy o prosumenckich OZE i efektywności energetycznej można zapomnieć.

W kosztach energii mamy tymczasem coraz więcej stałych opłat, niepowiązanych z faktycznym zużyciem.

– W przypadku prosumentów domowych najłatwiej jest doprowadzić do abonamentu. Była taka koncepcja, aby opłata rynku mocy dla gospodarstw domowych była naliczana na kW, podobnie jak opłata przejściowa – a nie na kWh jak opłata OZE. Rośnie też część stała opłaty za przesył i dystrybucję. W takiej sytuacji sama opłata zmienna dostawcy energii coraz mniej daje, bo coraz większa część opłat jest zbierana w postaci opłat sieciowych. Nie da się takimi kosztami obarczyć dużych firm, ponieważ one mają argumenty i siłę.

Najbardziej skomplikowanymi taryfami zagrożone są małe firmy korzystające z taryf z grupy C. Te firmy dodatkowo przepłacają za moc zamówioną, ale jednocześnie to jest dla nich ratunek, jeśli ocenią, co się dzieje; jeśli przestaną traktować energię jako podatek nie do uniknięcia. Niestety ci odbiorcy są trzymani w stanie pewnej niewiedzy. Problem z podmiotami na taryfie C jest taki, że trzeba do nich dotrzeć zarówno z profesjonalną i wiarygodną informacją jak i na miarę uszytą ofertą fotowoltaiczną. To nie są specjaliści, nie mamy energetyków w gospodarstwie domowym czy małej firmie.

Pełna wersja wywiadu jest dostępna na stronie  http://gramwzielone.pl/energia-sloneczna/31867/co-napedzi-rozwoj-fotowoltaiki-w-polsce-rozmowa

Pin It
ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA Akceptuje regulamin